Na kilka dni przed końcem konsultacji społecznych dotyczący reformy prawa autorskiego w Unii Europejskiej obudził się ZAiKS rozsyłając do swoich członków i stwoarzyszonych apel o wzięcie udziału w dyskusji. Oczywiście postraszył w nim wszystkich straszakiem “a la gender”, czyli “otwartystami”, których obecność zapewne oznacza koniec świata.

“Proponowane reformy prawa autorskiego odnoszą się, między innymi do treści elektronicznych,wyjątków od prawa autorskiego, godziwych udziałów twórców. Wzbudziły one już ogromne zainteresowanie środowisk “otwartystów”, wzywających użytkowników internetu do żadania szeroko zakrojonych reform. Zmobilizowani “otwartyści” wysłali już wiele swoich opinii niekorzystnych dla środowiska twórców” – czytamy w mailu.

Mam wrazenie, że to właśnie “otwartyści”, czyli zwolennicy zmian w prawie autorskim na korzyść użytkownika robią dla twórców więcej niż wszystkie ozz-y i koncerny fonograficzne razem wzięte, choćby miało być tym jedynie wywołanie dyskusji na temat – “Dlaczego w kulturze jest źle”.

Czytaj: Koniec legalnego oglądania nielegalnego streamingu

ZAiKS jednocześnie podsuwa swoim członkom petycję inicjatywy  “Creators for Europe”, za którą kryje się European Composer & Songwriter Alliance skupiający europejskie ozz-y.

Petycja ozz-ów, którą można znaleźć tutaj, niestety ale wskazuje jednak, jak bardzo odrealniona jest ta grupa obrońców dotychczasowego porządku prawnego /a o którym wszyscy możliwi eksperci mówią, że jest absolutnie przestarzały/. Znajdziemy w niej takie postulaty jak:

– likwidacja możliwości linkowania utworów;

– likwidacja braku odpowiedzialności końcowego użytkownika za oglądanie streamingu z nielegalnego źródła;

– utrzymanie obecnych okresów ochrony praw autorskich;

– utrzymania krajowych wyjątków w prawie od konwencji i dyrektyw;

– utrzymania dozwolonego użytku w dotychczasowym kształcie /nawet bez doprecyzowania jego granic/;

– utrzymanie teryotrialności rozpowszechniania utworów;

Niestety zatem ozz-y, w przeciągu kilku ostatnich lat zupełnie nie zrewidowały swojego stanowiska względem funkcjonowania prawa autorskiego w środowisku cyfrowym. Szkoda, że nikt z tego środowiska, w przeciwieństwie do “otwartystów”, przed podjęciem dyskusji o własności intelektualnej nie przestawił busoli z “wojny z Internetem” /której wygrać się nie da, chyba, żeby zdelegalizować Internet/ na “współpracę z Internetem”. Czy naprawdę tak trudno to zauważyć?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *