John Moylett, czyli Johnie Fingers, członek zespołu The Boomtown Rats domaga się uznania swojego udziału w stworzeniu hitu z 1979 roku „I Don’t Like Mondays”. Twierdzi, że jest autorem intro granego na pianinie oraz tekstu „Down, down, shot it all down”. Do tej pory autorstwo tego utworu należało wyłącznie do założyciela zespołu – Boba Geldofa.

Fingers twierdzi, że Geldof naciskał na niego, aby nie przypisywał sobie współautorstwa do utworu w zamian za odpowiedni udział w zyskach. Multimlioner Geldof zażądał przed sądem od Fingersa £750,000 tytułem zabezpieczenia procesu – na wypadek gdyby ten przegrał. Prawnik Fingersa, chcący prawdopodobnie ująć przeciwnika i sąd za serce, miał z kolei powiedzieć, że takie żądanie może doprowadzić do eksmisji jego klienta wraz z córką chorą na autyzm. Dlaczego eksmisja? Ponieważ Fingers już postawił w ramach zabezpieczenia połowę swojego wartego £ 200,000 domu oraz £ 25,000, które pożyczył od siostry i jej męża.

Podczas pierwszego terminu rozprawy prawnicy Geldofa zarzucili Fingersowi (który teraz jest managerem muzycznym w Japonii), że nie jest do końca szczery jeśli chodzi o osiągane dochody i celowo zaniża poziom swojej stopy życiowej. Ostatecznej decyzji co do wysokości samego zabezpieczenia jeszcze sąd nie podjął. Koszty procesu w ogólnym rozrachunku mogą wzrosnąć  do 1 miliona funtów.

Pewnie jest jednak o co walczyć. “I don`t like mondays” to jeden z największych hitów wszechczasów (73. miejsce w Billboard Hot 100, oraz 84. miejsce w Cash Box Top 100), który uczynił z Geldofa niezapomnianą gwiazdę i zapewnił mu coroczne dochody na wręcz nieprzyzwoitym poziomie.

Czytaj: Stara szkoła plagiatu. Bohaterem Rubbens

Niekwestionowane gwiazdy lat `80 chyba lubią się spierać o wpływy, nie wiadomo jednak czemu to robią po kilkudziesięciu latach. Niemalże w tym samym czasie do sądu trafił pozew związany z  innymi tytanami rocka, czyli Iron Maiden.

Spór toczy się o dwa kawałki: „Hallowed Be The Name” i „The Nomad” . Basista zespołu Steve Harris i gitarzysta Dave Murray zostali oskarżeni o plagiat utworuLife’s Shadow” Briana Quinna. Chodzi zarówno o tekst piosenki, który został wykorzystany w „Hallowed Be Thy Name” oraz muzykę, której podobieństwa można doszukiwać się w „The Nomad”.

Za tym wątkiem kryje się bardzo ciekawa historia. Całego zamieszania narobił Barry McKay, który w swoim oświadczeniu napisał, że z jednej strony nie chciał, aby Iron Maiden wstrzymało się z graniem tych kawałków na koncertach, bo jest to ogromna strata dla fanów, ale z drugiej jest zdania, że sytuację trzeba „wyprostować” i jest on gotów o to walczyć w imieniu Briana Quinna, który jest jedynym autorem „Life’s shadow” – utworu pochodzącego z… lat 70.

Trzy lata po jego powstaniu, niejaki Robert Barton dokonał w nim kilka małych zmian i uznał, że uprawnia go to do nazwania się współtwórcą. A następnie jedynym twórcą… Dlaczego wspominam tutaj o Bartonie? Dlatego, że to on lata temu uznał, że to Iron Maiden wykorzystali bezprawnie jego utwór, a wszystko to rzecz jasna bez wiedzy prawdziwego autora. Trochę dziwi fakt, że członkowie zespołu nie zadali sobie trudu, aby tego autora ustalić i uwierzyli panu Bartonowi na słowo. W konsekwencji podpisali oni cichą umowę, na mocy której Barton dostawał wynagrodzenie aż do września 2016 roku.

„Jeśli Iron Maiden będzie chciało wygrać ten spór opierając się na argumencie, że płacili twórcy za wykorzystanie jego utworu, to będzie to argument nietrafiony. Równie dobrze mogli płacić Myszce Miki” – tak możemy przeczytać w oświadczeniu McKay’a i trudno się z tym nie zgodzić…”

Autor: Karolina Nowalska, adwokat z Olsztyna, zajmuje się sprawami z zakresu prawa własności intelektualnej, www.adw.olsztyn.pl, prowadzi bloga o prawie fotografii – www.prawyprofil.pl

Zdjęcie: Autor nieznany/zbiory Author unknown; Zbiory Orange County Archives

Źródła: TelegraphThe Industry Observer, Loudwire

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *