Wśród malarzy krąży taka anegdota w której artysta chciałby stworzyć coś oryginalnego, ale ilekroć wychodzi do lasu i się do tego zabiera, w kadr wchodzi mu ten przeklęty jeleń. Oryginalność to najcenniejsza z cnót procesu twórczego, a poczucie indywidualności potrafi być zwodnicze.

Swego czasu boleśnie przekonał się o tym George Harrison, kiedy musiał zapłacić 1,6 mln $ za „podświadomy plagiat” piosenki “He’s So Fine”, której nuty można usłyszeć w wielkim hicie “My Sweet Lord”. Co prawda sprawa zakończyła się ugodą, ale artysta pożegnał się z pieniędzmi i musiał dopisać kilka nazwisk do listy twórców. Sprawa bardzo mocno odbiła się tez na psychice tego niezwykle ambitnego artysty.

Termin „podświadomego plagiatu” został użyty w uzasadnieniu wyroku sprawy, o której mowa powyżej. Wiąże się on ze zjawiskiem kryptomnezji. Jest zjawisko psychologiczne, którego objawem jest to, że człowiek przypisuje sobie swoje wspomnienia, jako własne autorskie pomysły. Wydaje się, że z tą przypadłością często zmagają się muzycy na całym świecie. Jesteśmy dalecy od orzekania, ale dla dobra ogółu, aby ostrzec społeczeństwo przed niebezpieczeństwem krpytomnezji pokazujemy, że problem istnieje i dotyka każdego z nas.

“Lost for words” vs “Orła cień”

Oczywiście, że największy hit Various Manx (z 1996 r.) zawiera inspiracje melodią Brytyjczyków (z 1994 r.). Wszelkie inne podobieństwa są przypadkowe :). Podstępni Floydzi mogli nawet tak skonstruować utwór, aby biedny słuchacz zapomniał, że ją kiedykolwiek słyszał. Udało im się to koncertowo, bo wymazanie go z pamięci zajęło polskim twórcom niewiele ponad rok. Słuchamy 🙂

“Wypijmy za błędy” vs “Wraped around your finger”

Kolejny zbieg okoliczności, którego ofiarą stał się Ryszard Rynkowski. Jeśli uważacie, że rytm utworu “Wypijmy za błędy” (z 1998 r.) jest zerżnięty z The Police (z 1983 r.), to wstydźcie się. Nawet, jeśli jakimś cudem istnieje związek pomiędzy tymi dwoma utworami, to autor nie mógł nawet o tym wiedzieć! Swoją drogą stylówa Ryszarda. Boska!

“Dziwny jest ten świat” vs “It’s A Man’s Man’s Man’s World”

Nawet prawdziwa klasyka polskiej sceny rozrywkowej (z roku 1967) może być narażona na kryptomnezję. Okazuje się, że mogą z niej powstać nawet utwory kultowe. Tak przebiegła jest zawiłość. A któżby się nie pogubił? Muzyka bluesowa ma to do siebie, że jest równie wyjątkowa, co powtarzalna. Pewnie było tez tak w przypadku kawałka Jamesa Browna (1966 r.). Zresztą  oskarżenia o plagiat są kompletnie bez sensu w tym przypadku i powinien nas przekonać już moment otwarcia obu utworów. Zero podobieństw.

“Wieża Radości, Wieża Samotności” vs “Road to nowhere”

Kolejna ofiara. Motyw jest prosty, a tematy piosenek całkiem różne. Łatwo w trakcie pisania zapomnieć o podobieństwie utworów zwłaszcza, kiedy twórca dokonuje tak skomplikowanych zabiegów, jak zmiana tempa. Kawałek Talking Heads pochodzi z 1985 r., “Wieża” ujrzała światło dzienne rok później.

“Gdzie się podziały tamte prywatki” vs “Teardrops” vs “Beuty school drop-out”

Na koniec przykład jak przebiegły jest ludzki umysł. Jeden Utwór potrafi wpłynąć na pamięć więcej niż jednego twórcy. Tutaj twórcy musicalu “Grease” (1978 r.) haniebnie zabawili się mózgami Wojciecha Gassowskiego (1989 r.) i Shaking Stevens`a (1987 r.). Zdarza się 🙂

Autor: Krzysztof Bielawny/MiP

Fot: David Drexler/Flicker lic. CC BY 2.0

One Response to Kryptomnezja polska, czyli o piosenkach, które przypominają nam inne

  1. Jakub says:

    Mi ten utwór The Police przywołuje bardziej “Lemon Tree” Fool’s Garden 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *